wtorek, 2 października 2018

Z placu Pigalle na stoły

Właśnie wkroczyliśmy w czas, kiedy pieczone kasztany, będą sprzedawane na jarmarkach i innych miejscach, nie tylko we Francji. Jada się je także w innych europejskich krajach, chociażby w Portugalii. I do nas zawitały jadalne kasztany, jak na razie jednak tylko do sklepów.




Chcąc ich spróbować trzeba się samemu wysilić i je przyrządzić. A wbrew pozorom, nie jest to takie łatwe. Skorupę tych kasztanów trzeba przed pieczeniem naciąć, najlepiej zrobić nożem krzyżyk. Tylko, że ich twardość jest zacna. Co ja się umęczyłam z połową kilograma, tego nie wie nikt. Próbowałam różnymi nożami, szerszymi, małymi, świeżo naostrzonymi, no wszystkim. Po obrobieniu całej porcji, aż mi się odechciało ich jeść. Maskara. Najlepiej sprawdziłaby się w tym przypadku mała obrotowa elektryczna piłka, taką jaką mają chirurdzy podczas operacji. Inaczej ja wysiadam.
Tu podrzucam przepis, jakby ktoś chciał je przyrządzić:



Z kolei sam smak kasztanów także pozostawia wiele do życzenia. Jak dla mnie to taki spieczony, trochę twardawy ziemniak. No szału nie ma. Jednak te niepozorne kasztany to całkiem pokaźne źródło wielu dobrych dla nas składników - więcej https://parabara.pl/kasztany-jadalne/ także nie warto ich odrzucać. Wspomagają odporność i nasz metabolizm oraz mają korzystny wpływ na pamięć i koncentrację.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz